Leci na spotkanie.

«Snadź Moskale jej we znaki

Dali się nie lada,

Bo i przez sen tylko wzdycha,

Tylko o nich gada».

I przez chwasty, przez zasypy

Zadyszana leci,

I stanęła na gościńcu

Wśród wichrów zamieci.

A żołnierze konno, rzędem,