I chce pędzić dalej,

I «Marsz naprzód!» groźnym głosem

Mówi do Moskali.

«Ej, Iwanie! Ej, sokole!

Nie opuszczę ciebie!

Jestem twoja Katarzyna,

Tak jak Bóg na niebie!»

«Daj mi pokój, szalenico,

Hej, weźcie ją z drogi!»

Jeszcze gniewniej zmarszczył czoło