Wyszła z wioski — iść potrzeba

O chlebie żebraczym...

Obróciła nazad oczy

I ryknęła płaczem.

Wyszła w pole i stanęła

Jak samotne drzewa,

I jak rosa przed jutrzenką

Łzami się zalewa.

A dziecina jak aniołek

Nie zna swej niedoli,