Nikt do niego nie zagada,

Nie dzieli zabawy.

Szlochy, płacze całe życie.

Żal się, Panie Boże!

Na co jemu twarz udatna

I spojrzenia hoże?

Aby ludzie powiedzieli.

Patrząc w jego lice:

«Lepiej by go od kolebki

Pogrzebli rodzice!»