Snadź145 tylko matce — szmaty dziurawe

Starczyło dziecku dać na wyprawę.

Uradowani starcowie szczerze,

Kiwali głową, mówiąc pacierze.

Drobna dziecina, lekko ściśnięta,

Jeszcze wyciąga ku nim rączęta,

A popłakawszy, po krótkiej chwili,

Już tylko niemym kwileniem kwili.

«A widzisz, Nasto, dusza mówiła,

Że Bóg nam z nieba pociechę zsyła.