Bierzże ją prędzej... zimno na dworze,

W miękkie pieluchy obwiń niebożę,

Obwiń w pieluchy, zanieś do chaty,

A ja... jak niegdyś dawnymi laty,

Skoczę na konia, aż wiatr zaświszcze,

Poprosić kumów na Horodyszcze146».

Och, dziwno jakoś na świecie bywa:

Jeden na syna przekleństw przyzywa,

Wypędza z chaty, zębami zgrzyta:

Drugi, gdy w chatę syn mu zawita,