To krwawym potem, w kośbę147 czy żniwa,
Woskową świeczkę zapracowywa148,
By ją z modlitwą nieść do ołtarza,
Że Bóg go drogim skarbem obdarza.
Zapala świeczkę, łzy rzewne leje,
Za swoje szczęście, za swe nadzieje.
Cieszyć się Bóg wie czy było po co,
Ale bez dziatwy — jakoś sieroco.
III
W Horodyszcze leciał stary,