Po dziedzińcu smutnie chodzi.

Katarzyna ani w stronę,

Oczy w chorą ma wlepione.

A tymczasem gospodyni

W dzień i w nocy czuwa przy niej,

I zapala świeczkę dużą,

Ale świeczki źle coś wróżą:

Ciemne światło bije z knota,

A schorzała wciąż się miota.

«Katarzyno, rzuć oczyma,