Wygrywa kobziarz, wzrok mu się pali,
Aż licho z echem śmieje się w dali.
. . . . . . . . . . . . . . . . .
«Jedna z Limanu64, czarna, ponura,
A druga z pola powstaje chmura,
Aż step pociemniał, a Ukraina
Jak małe dziecię truchleć poczyna.
Nikt nie ratuje, nikt jej nie baczy,
Marnie zaginie naród kozaczy!
Giniesz nabyta po ojcach chwało!