I Kozaczyzna jak groźne chmury

Objęła Lachów na cztery strony —

A kiedy księżyc przedarł opony,

Ryknęło działo... i Lach bez broni

Budzi się ze snu, chce dopaść koni,

Budzi się ze snu, przetarł powieki,

I znów zasypia, lecz już na wieki.

. . . . . . . . . . . . . . . . .

. . . . . . . . . . . . . . . . .

Tam ponad rzeką w polnej przestrzeni,