Jakby dola biednej dana

Wyjść za pana, za hetmana.

O poranku i wieczorze

Ona w chacie i na dworze,

I w oborze, i w stodole,

I na żniwo idzie w pole.

Lecz najmilej czas jej płynie

Nad kołyską, przy dziecinie,

Że i matka i rodzona

Tylu trudów nie dokona.