Z ojcem, z matką tak jej tęskno
Jak wśród obcych ludzi.
Bez lubego blask słoneczny
To jak uśmiech wroga;
Wskroś by ziemi z drżącym sercem
Skryła się nieboga.
Minął roczek, minął drugi,
A Kozak nie wraca;
Jak badylek schnie dziewczyna,
Dni tęsknotą skraca.