Orzeł z obcej gdzieś krainy

Wykłuł mu źrenice,

Wilki ciało rozszarpały

Wilczętom na strawę...

Próżno czeka przez dzień cały

I przez noce łzawe.

Już nie przyjdzie, nie przywita

Dłonią przyjaciela,

Już jej nigdy nie zaświta

Piękny dzień wesela.