Długiej kosy6 nie rozplotą7,

Jej ołtarz — mogiła,

Umrze biedna a sierotą,

Jak sierotą żyła.

Taka jej dola... O Boże mój miły!

Za co jej młodość skarałeś tak srodze?

Czemu kazałeś pokochać nad siły

Kozackie oczy?... O, przebacz niebodze!

Kogoż ma kochać?... Wszak rodziców nie ma.

Jedna jak ptaszek na świata przestworze,