Sekret

Pełnia księżyca poprzez stopnie strome

Szybko się wspina nad gałęzie drzew,

Jak zwierzę martwe zwisa ponad domem:

Czyj ptak? I pióro? Czyja srebrna krew?

I oto luna łagodnie się toczy

Nad tynkowane biało twarze ludzi.

Błysną robaczki, jak uśpione oczy,

I woń jaśminów ku śmierci nie zbudzi.

Aż znów w wiejących krzewach krzyknie zwierzę,