Głosem wabi i przyzywa:

«Pójdźże do mnie w gąszcz paproci,

Pójdź i użyj mego ciała,

I krwi skosztuj mej gorącej,

Potem w kosmate ramiona

Porwij mnie i pędź tak przez las,

I mnie od rozkoszy drżącej

Nie pozwól tchu w piersi złapać,

A ja tym szałem zmęczona,

Przechylę głowę ku ziemi