Tedy rzeknie On:
— Jest to naczynie święte, z któregom baranka w czas Ostatniej Wieczerzy spożywał. A teraz ujrzałeś, coś najwięcej pragnął oglądać. Aleś nie wszystko jeszcze widział i więcej ci ujrzeć będzie dane w mieście Sarras, miejscu duchowym. Tam przeto udać się musisz i naczynie to święte ze sobą zabierzesz. Albowiem tej nocy opuści ono królestwo Logris, aby go tu oczy niczyje nie oglądały. A wiesz ty, dlaczego tak się stanie? Dlatego, że popsował185 się żywot mieszkańców tej ziemi, przeto odejmę im zaszczyt, którym ich obdarzyłem był niegdyś. Powstańcie i we trzech nad morze się udajcie, gdzie okręt do drogi gotowy na was czeka.
Wnet potem Galahad z Percewalem i Borsem zamek Carboneck opuścili. Trzy dni jechali, aż na brzeg morza przybyli. A tam okręt znaleźli, o którym powyżej opowieść wspomina. A gdy na pokład wstąpili, ujrzeli, że stół srebrny na nim stał, ten sam, który odjeżdżając, na zamku byli zostawili. Na stole Święty Graal się znajdował, chustą z brokatu purpurowego przykryty. Tedy uradowali się, że rzeczy te wśród siebie mieć będą. Czas jakiś na okręcie tym przebywali, aż wreszcie jednego dnia rano, zbudziwszy się, miasto Sarras przed sobą ujrzeli. Tu na brzeg wyszli, stół srebrny ze sobą z okrętu zabierając. A nieśli go Pan Percewal i Pan Bors, przodem postępując, zasię Pan Galahad z tyłu go trzymał. Tak do miasta się skierowali, a w bramie miasta starca ujrzeli, który skurczony siedział.
Zawołał nań Galahad, prosząc, ażeby im ten ciężki stół nieść dopomógł.
— Prawdziwie — starzec od rzecze — niełatwo to będzie, gdyż lat już dziesięć minęło, odkąd o kulach chodzę.
— Nie zważaj na to — Galahad mu powie — wstań i dobrą swoją wolę okaż.
Spróbował powstać starzec i zdrowym całkiem się poczuł. Tedy stołu podbiegł i naprzeciw Pana Galahada stanąwszy, za wolny róg ujął.
Zaraz też wrzawa w mieście całym powstała, że kaleka przez rycerzy cudownych, którzy do miasta weszli, uzdrowionym został. A kiedy król tego miasta — Estorauzem186 się on zwał — rycerzy zobaczył, zapytał ich, skąd przybyli i co za rzecz taką na srebrnym stole ze sobą przynieśli. Powiedzieli mu wówczas prawdę o Świętym Graalu i o mocy, którą Bóg w nim umieścił.
Owóż król Estorauz tyranem był i z pogan pochodził. Kazał też wszystkich trzech rycerzy pojmać i do dołu głębokiego wrzucić. Ale skoro tylko tam się znaleźli, zaraz im Bóg Świętego Graala posłał, a ten łaską swoją ich żywił i niczego im nie zbrakło przez cały czas, co w więzieniu siedzieli.
Rok tak prawie minął i zdarzyło się, że ciężko ów król zachorzał i poczuł, że umierać musi. Wówczas po trzech rycerzy posłał. Kiedy stanęli przed nim, o litość ich nad sobą prosił, ażeby mu darowali, co im złego był wyrządził. A oni przebaczyli mu chętnie i zaraz potem zmarł Estorauz.