I do rycerza jednego, rodem z Walii, skoczył, który na ziemi legł, by się skrzepić, albowiem ciężką ranę od Pana Gawaina był otrzymał. Na braterstwo rycerskie go zaklinając, prosił Pan Garet rycerza, ażeby mu swojej zielonej tarczy użyczył.

— Chętnie to uczynię — ów odpowie.

Tedy tarczę jego chwyciwszy, ile tylko w koniu mocy, Pan Garet ku Panu Lancelotowi skoczył i jak towarzysz wierny u boku go stanął. A dla miłości dawnej to czynił, którą mu Pan Lancelot swego czasu był okazał.

Tak więc król Artur, a z nim dziewięciu rycerzy, Pana Lancelota z Panem Lawenem i Panem Garetem przeciw sobie teraz mieli. Zaś Pan Garet takich czynów rycerskich dokonywał, że dziwowali się wszyscy, co to za rycerz taki z tarczą zieloną się zjawił. Także i Pan Lancelot Pana Gareta nie poznał i wraz z innymi się zdumiewał, na rycerza walczącego spoglądając. A przeciągał się długo ów turniej i do wieczora prawie potykali się rycerze. Coraz to bowiem któryś z rycerzy Okrągłego Stołu wesprzeć swojego króla skoczył, gdyż nie na żarty gniewny był król Artur, iż wespół z rycerzami swoimi rady Panu Lancelotowi i jego towarzyszom dać nie mogą. Tak więc, kiedy wiele ciosów wspaniałych z jednej i drugiej strony padło, zasię zwycięstwo na żadną z nich przechylić się nie chciało, król do Pana Gawaina powiada:

— Poradź mi, siostrzeńcze, co mam uczynić?

— Panie — Pan Gawain odpowie — dam ci ja dobrą radę. Każ koniec turnieju odtrąbić, gdyż, wierzaj mi, nie przyda się to na nic z Panem Lancelotem z Jeziora i z bratem moim, Panem Garetem, walczyć; a Pan Garet to jest ów z zieloną tarczą rycerz. Tym ci więcej, że ich ten dobry młody rycerz, Pan Lawen, wspomaga. Chyba żebyśmy w dziesięciu albo też i dwunastu rycerzy na jednego natarli, ale to by nam nie sławę, tylko hańbę przyniosło.

— Prawdę mówisz — król mu rzeknie — wstydem by to dla nas było większą gromadą uderzyć, skoro i tak tylu nas przeciw nim trzem stanęło.

Tedy trąbieniem rycerzy z pola odwołano. Podjechał król Artur do Pana Lancelota i na wieczerzę go do siebie poprosił, a z nim i innych rycerzy. Zebrali się przeto u króla wszyscy i ucztowano, a weselono się szczerze, zasię Pan Lancelot nagrodę otrzymał. Wówczas też opowiedział on królowi i królowej, jak w lesie windsorskim od pani, co łowami się bawiła, postrzał w udo był otrzymał.

Podczas uczty też król Artur Panu Garetowi przyganiał, że towarzyszy swoich opuściwszy, przy Panu Lancelocie przeciw nim stanął.

— Panie mój — Pan Garet odpowie — on mnie rycerzem uczynił, a kiedym go w tak srogich opałach ujrzał, tom pomyślał sobie, że mi honor mój rycerski dopomóc mu nakazuje. Widziałem ja, jak dzielnie stawał, i wstyd mnie chwycił, kiedym tylu szlachetnych rycerzy na jednego Pana Lancelota nacierających zobaczył.