— Panie Lancelocie, dostojny panie mój, dam ci ja radę jedną. W miastach warownych się zamknijmy i czekajmy, aż głód i chłód napastników znęka. A kiedy pięści własne z głodu gryźć będą, napadniemy na nich z całą siłą i precz jak stada owiec gnać będziemy z kraju. A taką im nauczkę damy, że raz na zawsze odechce się wrogom ziemie nasze najeżdżać.
Na to odezwie się inny, Pan Galihud, do Pana Lancelota się zwracając:
— Panie, są tu między nami rycerze, którym w żyłach krew królewska płynie. Nie zechcą oni długo w twierdzach gnuśnieć. Pozwól nam tedy, jako rycerzom przystoi, przeciw wrogowi w pole wyjechać, a tak najeźdźców pobijemy, że przeklinać będą godzinę, w której do tej krainy weszli.
A potem siedmiu braci z Walii Północnej głos zabierze — a w siedmiu chyba królestwach musiałbyś szukać drugich takich siedmiu jak oni zacnych rycerzy — a wszyscy naraz przemówią:
— Pozwól nam, Panie Lancelocie, z Panem Galihudem na wroga ruszyć, nie chcemy po zamkach ani też w miastach warownych się kryć.
Ale na to Pan Lancelot, pan i wódz ich wszystkich, odpowie:
— Mili panowie moi, nie chcę ja z rycerzami moimi w pole jechać, bowiem rozlewu krwi chrześcijańskiej uniknąć pragnę. A wiem i to, że ziemie moje, wyniszczone wielkimi wojnami, które tu król Klaudas przeciw ojcu mojemu, królowi Banowi i wujowi, królowi Borsowi, był prowadził, dłużej niż przez czas jakiś większego wojska nie wyżywią. Tedy w twierdzach się tymczasem zamkniemy, ja zasię wysłańca do pana mego, króla Artura, poślę, zgodę mu proponując, albowiem zawsze lepszy pokój niźli wojna.
I pannę jedną, a z nią karła do króla posłał z żądaniem, aby wojny Artur zaniechał. A kiedy stanęła ta panna przed namiotem króla Artura, spotkał ją rycerz jeden poczciwy, Pan Lukan, królewski podczaszy209. A kiedy się dowiedział, że w poselstwie ona od Pana Lancelota do króla przybywa, rzeknie jej:
— Boga ja proszę, panno, żeby ci się poselstwo twoje powiodło. Kocha pan mój, król Artur, Pana Lancelota i zgody z nim pragnie, ale Pan Gawain do tego nie dopuści.
I tak pannę przed króla zaprowadził, a gdy ta powiedziała, z czym przybywa, uradowali się wielce wszyscy rycerze i radzili królowi, ażeby się z Panem Lancelotem pojednał. Jeden Pan Gawain mówił, że nie chce się cofać, kiedy już tak daleko zajechali.