— Idź do pana swego i powiedz mu, że przybył Pan Aglowal, któremu giermka nocy tej zabito.
Wnet też i pan zamku, Panem Gudwinem145 się on zwał, uzbrojony na dziedziniec wyszedł. Rzucili się na siebie z Panem Aglowalem z taką zawziętością, z jaką gniewne lwy ze sobą walczą. Zasię Pan Percewal z pozostałymi walkę stoczył, kto tylko stanąć mu chciał, i nie minęła chwilka, jak wszystkich co śmielszych ubił, tak bowiem mieczem swoim obracał, że nie każdy podejść bliżej się odważył. Wkrótce też i Pan Aglowal Pana Gudwina na ziemię obalił. Wówczas bracia zamek opuścili i znów koni dosiedli. Potem zwłoki giermka do pobliskiego klasztoru zanieść kazali. Tam go i pochowano. Po pogrzebie dalej rycerze w swoją drogę ruszyli i wiele krajów zjechali, wszędzie się o Pana Lancelota wypytując, ale nigdzie na ślad jego nie wpadli.
Wreszcie w zamku Kardykanem146 zwanym rozstał się Pan Percewal z bratem swoim Aglowalem i sam dalej z giermkiem tylko jechał. Pod wieczór na most w kamieniu kuty natrafił, a na moście rycerza znalazł łańcuchem przykutego do słupa. Pan Persydes147 to był, rycerz Okrągłego Stołu. Przypadkiem tędy był on jechał, schronienia w zamku za tym mostem leżącym szukając. A tak niecnym zwyczajem mieszkańcy tego zamku się rządzili, że Pana Persydesa osaczyli, nim za broń chwycić zdołał, i związawszy, do mostu go przykuli. Już myślał Pan Persydes, że mu tam umrzeć przyjdzie, jeśli mu rycerz jaki zacny z pomocą nie pośpieszy.
Poznał nieszczęśnika Pan Percewal i zawołał:
— Bądź, panie, dobrej myśli, a że rycerzem Okrągłego Stołu, jako i ja, jesteś, wierzę, że Bóg uwolnić mi cię pozwoli.
To powiedziawszy, miecza dobył i w łańcuch z taką siłą uderzył, że nie tylko na dwoje go rozkroił, ale i kolczugę razem Pana Persydesa przeciął, i samego rycerza lekko ranił.
— Prawdziwie — Pan Persydes powie — równie tęgiego ciosu nigdym jeszcze nie otrzymał, gdyby bowiem nie łańcuch ten, już bym nie żył.
Wtem, wkoło spojrzawszy, rycerza ujrzał, który od zamku co sił ku nim nadjeżdżał. Tedy Panu Percewalowi rzeknie:
— Strzeż się, panie. Jedzie tu taki, z którym pewno będziesz miał robotę.
— Niechże przybywa — Pan Percewal na to powie.