— Z miłą chęcią to uczynię — rzeknie mu człek świątobliwy. — Czyś nie z dworu króla Artura rycerz, z Bractwa Okrągłego Okrągłego Stołu?

— Tak jest, prawdziwie — Pan Lancelot odpowie. — A zwą mnie Panem Lancelotem z Jeziora. Dobrze brzmiało niegdyś to imię, ale teraz odwróciło się szczęście ode mnie i najostatniejszym na świecie nędznikiem jestem.

Spojrzał pustelnik na rycerza i zdumiał się, tak poniżonym go widząc.

— Panie — powiedział — większą ty Bogu wdzięczność winieneś niż jakikolwiek inny rycerz na tej ziemi. On to sprawił, że w sławie takiej po świecie chodzisz jak żaden z tych, co żywią ninie160. Zanadtoś był w sobie dufny161, żeś, w grzechu śmiertelnym będąc, zapragnął doznać Boskiej w Świętym Graalu obecności. Przez to i nie mogłeś Go ziemskimi oczami oglądać, albowiem nie ukaże się Bóg grzesznikowi, chyba, aby go nieszczęściem i wstydem porazić. Nie masz dziś rycerza, który by tyle co ty Bogu zawdzięczał. Piękność ci dał i układność, i siłę wielką i pierwszym cię wśród innych uczynił. Bardziej przeto niż inni dłużen Mu jesteś i większą miłość Mu winien i bojaźń większą. Na nic albowiem męstwo twoje i siła, kiedy Bóg się od ciebie odwróci.

Wówczas zapłakał Pan Lancelot z wielkiej żałości, wiedział bowiem, że pustelnik prawdę mówi.

— Panie — człek świątobliwy mu rzeknie — nie ukrywaj przede mną żadnego z grzechów twoich.

— Prawdziwie — Pan Lancelot odpowie — ciężko mi to przyjdzie wyznać, jedną bowiem rzecz kryłem ja głęboko w sercu przez ostatnich lat czternaście, a dziś oto bezwstyd swój i złą dolę swoją przeklinam.

I opowiedział pustelnikowi całe swoje życie, i to, jak królową Ginewrę nad wszelką miarę i długo miłował.

— A com czynów rycerskich dokonał — mówił — tom po większej części dla niej czynił. Dla niej zawszem walczyć był gotów, czy słuszna, czy niesłuszna sprawa była, zasię nigdym dla miłości Boga tylko nie walczył, ale żeby w sławę uróść i bardziej godnym stać się jej kochania. A kiedym zwyciężał, mało lub też wcale Bogu za to dziękowałem. A teraz, proszę cię, radę mi jaką daj.

— Dam ci ja dobrą radę — pustelnik mu powie — ale mi wpierw obiecać musisz, że nie będziesz towarzystwa tej królowej z własnej woli poszukiwał.