— Jestem — mówi ona — niewiastą szlachetnego rodu, z dziedzictwa swego wyzutą. A byłam kiedyś najbogatszą panią na świecie.
— Panno — Pan Percewal zapyta — kto ci dziedzictwo wydarł? Pytam, bo żal mi cię bardzo.
— Panie — ona odpowie — przebywałam ja niegdyś z Kimś najpotężniejszym na świecie całym. Piękną On mnie uczynił i świetlistą, tak żem ponad wszystkie inne jaśniała. A taka byłam pyszna z tej mojej wielkiej piękności, bardziej pyszna, niż należało, żem Mu słowo jedno rzekła, które Go rozgniewało i nie chciał ścierpieć mnie dłużej przy sobie. Z dziedzictwa mego mnie wygnał i wywłaszczył, i nigdy już nie miał dla mnie litości ani dla tych, co do mojej rady i do dworu mojego należą. A ponieważ tak mi się zdarzyło, panie rycerzu, za to ja i moi dworzanie odebraliśmy Mu wielu ludzi, aby naszymi ludźmi byli. A o nic mnie oni nigdy prosić nie potrzebują, sama daję im, czego żądają, i więcej jeszcze. I dlatego też ja i ci, co mnie służą, wojnę z Nim prowadzimy w nocy i we dnie. A kiedy tylko o rycerzu jakim dobrym i człeku poczciwym zasłyszę, zaraz na swoją stronę przeciągnąć go się staram. A że wiem, iż dobrym rycerzem jesteś, o pomoc cię proszę, a że do Bractwa Okrągłego Stołu należysz, nie powinieneś odmówić niewieście szlachetnej, z dziedzictwa swego wyzutej, która o pomoc cię błaga.
Wówczas przyrzekł jej Pan Percewal pomoc wszelką w miarę sił swoich. Podziękowała mu za to mile, ponieważ zaś skwar się o tej porze dnia uczynił, rozkazała jednej z dwórek swoich namiot przynieść. Przyniosła go tedy dwórka i nad żwirem nabrzeżnym rozpięła. Tam to Pan Percewal upał dnia przespał, a kiedy się przebudził, znalazł przed sobą stół pięknie nakryty i potrawami mnogimi zastawiony, a nie brakło tam niczego, o czym by tylko zamarzyć mógł. Tedy jadł i wino pił, i zdawało mu się, że nigdy jeszcze tak mocnego wina nie pił. Do głowy mu ono uderzyło warem169 gorącym i podochocił był sobie rycerz więcej, niż to człekowi obyczajnemu przystało. A co na niewiastę ową spojrzał, to widziała mu się najcudniejszą z istot, jakie kiedykolwiek był oglądał.
A ona, widząc, że się rycerz snem i jadłem pokrzepił, rzeknie mu:
— Panie Percewalu, wiedz o tym, iż żądania twego nie spełnię wcześniej, nim nie przysiężesz mi, że od tej chwili sługą moim wiernym zostaniesz i tylko to czynić będziesz, co ci rozkażę. Czy zaręczasz mi to jako rycerz prawy?
Już miał jej Pan Percewal wszystko obiecać, kiedy przypadkiem (łaska widać Boża to sprawiła) na miecz swój spojrzał, który obnażony na ziemi leżał. A miał ten miecz krzyż czerwony na rękojeści. Wówczas wspomniał Pan Percewal na rycerską godność wysoką i na przestrogę, którą niedawno od świątobliwego starca był otrzymał, i znak krzyża świętego na czole swoim nakreślił. Wówczas runął namiot na ziemię i w dym i w czarną chmurę się zamienił.
Przeraził się Pan Percewal i wielkim głosem krzyknął:
— O, miły, słodki Ojcze, Jezu Chryste, od hańby mnie chroń! Byłbym zginął, gdyby nie łaska Twoja.
Potem na okręt spojrzał i ujrzał, jak panna tam wchodziła. Ona zaś rzekła: