— Coś uczynił, odkąd cię opuściłem?
— Panie — Pan Percewal mu odpowie — była tu niewiasta jedna wysokiego rodu, która mnie do grzechu śmiertelnego przywiodła.
I opowiedział starcowi, jak kuszony przez nią był.
— Nie znałeś tej dziewicy? — starzec zapyta.
— Nie, panie — rycerz odrzeknie — ale wiem dobrze, że diabeł ją tu przysłał na hańbę moją.
A na to starzec:
— O, dobry rycerzu, niewiasta ta wysokiego rodu panem piekieł była, najpotężniejszym szermierzem, z którym do walki stanąć musiałeś, tym, który by cię zwyciężył, gdyby nie łaska Boga nad tobą. A teraz na baczności się miej, Panie Percewalu. Niech ci to zdarzenie jako nauka w pamięci zostanie.
To powiedziawszy, znikł starzec, zasię Pan Percewal broń swoją wziął, na okręt wszedł i tak z miejsca tego się oddalił.
XXIV. O Pana Borsa nad sobą samym zwycięstwie
Kiedy Pan Bors miasto Vagon był opuścił, spotkał na drodze zakonnika wierzchem na ośle jadącego. Tedy go pozdrowił. Ów zaś poznał od razu, że rycerza błędnego ma przed sobą, jednego z tych, co Świętego Graala szukać po świecie wyruszyli, i zapytał: