— Masz rację, stary przyjacielu. Przyszedłem po radę. Chcę teraz zakończyć swoją karierę. Dość mam tego.
— Dobra, dobra. Bardzo mnie to cieszy — zachęcał stary, prostując się na swoim barłogu.
— Poradź, przyjacielu, co robić. Policja, zdaje się, wpadła już na mój trop; może już zdemaskowała moją „lipę”. Córka uciekła ode mnie... Jednym słowem nieszczęścia zwaliły się na mnie ze wszystkich stron naraz.
— Co, uciekła? Z „Klawym”? — Zerwał się stary z posłania.
— A skąd ty wiesz o tym?
— Janek był przed chwilą u mnie.
— U ciebie? Po co?
— Jest przecież „Rozpruwaczem”, jak i ty.
— Tego łobuza też przyjąłeś do zakonu? Ja występuję.
— On już jest skreślony z listy członków. Trzeba wyrwać twoją córkę z jego łap.