— Jesteś w błędzie, brachu. Moja córka nie uciekła z „Klawym”. Wstydzi się już własnego ojca, opuściła mnie z własnej woli.
Stary uspokojony pokiwał głową i odezwał się z zadowoleniem:
— Ładna córka! Życzę wszystkim złodziejom takie przyzwoite dzieci.26
— Ale od własnego ojca uciekać! — krzyknął „Lipa”.
— Od takiego ojca jak ty, to nie szkodzi.
— Zwariowałeś!
— Na razie nie. Jak widzę, masz porządną córkę. Ręczę, że jeżeli nie zepsuła się w twoim otoczeniu, to gdzie indziej na pewno się to nie stanie.
— Ale piękna i młoda dziewczyna osamotniona, bez opieki?
— Kto nie ma złych skłonności, nie potrzebuje opieki nad sobą, ale złemu i opieka nie pomoże.
— Jak tak rozumujesz, to się już nie dogadamy — obraził się „Lipa”.