Janek uśmiechnął się nieznacznie.
— Kochać także należy do złych skłonności?
Aniela odparła poważnie:
— Wszystko zależy jak, gdzie, kiedy i z kim...
Janek silnie podniecony zaczął biegać po pokoju. Zmagały się w nim złe duchy. Podejrzewał, że ona go prowokuje. W jego przestępczej głowie nie mogło pomieścić się, aby kobieta, która szczerze kocha, tak mogła się drożyć.
Zbliżył się do niej i siłą porwał w objęcia. Obsypywał jej twarz i oczy płomiennymi pocałunkami. Aniela jednak okazała się silniejsza, niż sobie wyobrażał. Pchnęła go tak silnie od siebie, że zatoczył się pod ścianę.
Janek stał dłuższą chwilę zmieszany i przyglądał się jej to z zachwytem, to ze zdziwieniem. Zrobił krok naprzód, chwycił karafkę z wodą i wylał całą jej zawartość sobie na głowę.
Aniela wybuchnęła śmiechem.
— Drwisz z mojej uczciwości? — zawołał urażony. — Nie graj mi na nerwach.
Aniela zbliżyła się do Janka. Wzięła jego głowę w swoje ręce i rzekła przytulnie: