— Nie wiem nic o nim i nie mogę powiedzieć.

— Nie mogę w to uwierzyć, aczkolwiek oczy pani mówią, że pani nie kłamie. Jak można być z kimś tak blisko i nic nie wiedzieć o jego przeszłości? Co pani robiła z nim w hotelu?

Aniela nie odpowiadała.

— Rozumiem — ciągnął dalej komisarz Żarski. — Trzeba przecież żyć. A „Klawy” musiał być hojnym gościem dla tak pięknych kobiet, jak pani...

Aniela dumnie podniosła głowę. W jej oczach zabłysły groźne płomyki i jednym tchem wyrzuciła.

— Czemu wy, mężczyźni, jesteście tak ordynarni, że w każdej kobiecie widzicie zaraz ulicznicę. Czy dlatego, że byłam z „Klawym Jankiem” w hotelu, muszę już być koniecznie prostytutką?... Dla was jest Janek niebezpiecznym zbrodniarzem, dla mnie może on być zupełnie czymś innym.

— Może nawet bratem.

Chciała już przytaknąć głową. Nie mogła jednak zmusić siebie do kłamstwa.

— Nie!

— Prosiłbym o bliższe szczegóły co do pani osoby — przybrał znów komisarz ton urzędowy, co całkowicie kolidowało z namiętnym spojrzeniem jego oczu, jakim obejmował Anielę.