— Włamywacz! — wyjaśnił posterunkowy fachowym tonem.

— Więc dajcie mu pokój. Cóż to was boli, że opróżnia kasy burżujów. Licho ich nie weźmie. A gdy go prześladujecie, musi się ratować...

— No, daj spokój ze swymi poglądami. Nie zapominaj, że jestem przodownikiem. Mnie nie wolno słuchać podobnych słów.

— Mnie nie obchodzi twój mundur. Dla mnie jesteś tylko moim najdroższym. Radziłabym ci w ogóle, kiedy masz już tyle pieniędzy, wystąpić z policji.

— Cicho! — zawołał przodownik blednąc i rozglądając się na wszystkie strony.

Klawy Janek przesłonił sobie twarz gazetą.

— Ciekawa jestem, jak wygląda ten Klawy Janek ? — rzekła zaintrygowana towarzyszka przodownika.

— Na pewno by ci się spodobał — uśmiechnął się policjant. — Wysoki, smukły, o dużych, czarnych oczach, mężczyzna, jakiego wy, kobiety, lubicie.

Przy tych słowach przodownik wyjął z teczki fotografię i pokazał ją swej towarzyszce.

— To jest jedyna fotografia, którą posiadamy w naszym albumie policyjnym — rzekł, po czym odłożył fotografię do teczki.