— Może pan mówić, jak pan chce, mnie to zupełnie obojętne.
— Wiele pan ma lat?
— Proszę zapytać mojego ojca.
— Niech się pan uspokoi! — zawołał komisarz gniewnie. — Proszę mnie odpowiadać do rzeczy, inaczej...
— Inaczej, co?... Będzie mnie pan bił?... Jestem już na to przygotowany od dawna...
— Ale podobasz mi się. Jesteś morowy. Mimo że mamy cię w ręku, nie zdradzasz strachu. Chcesz papierosa?
— Nie palę.
— A w karty grasz?
— Jak kiedy, panie komisarzu. Najlepiej lubię się bawić z wami.
— A dużo kochanek osierociłeś na wolności? — zapytał komisarz, usiłując nadal nawiązać rozmowę.