— To moja rzecz, panie komisarzu.
— Nie widzę w tym nic złego. Taki piękny mężczyzna, jak ty, musiał mieć kolosalne powodzenie.
— To teraz nieważne.
— Ale i ta dziewczyna jest piękna, z którą byłeś w hotelu.
— O, bardzo piękna, panie komisarzu... Tylko dlaczego mnie pan tyka? Wszak razem nie chodziliśmy na kradzieże.
— Nie wiedziałem że to pana urazi, panie „Klawy”. A od jak dawna jest ona pańską kochanką?
„Klawy Janek” zerwał się z miejsca i zawołał gniewnie:
— Panie komisarzu, zabraniam panu tak mówić o niej! Słyszy pan?! Jest za czysta, by ją pan kalał swymi ustami.
Komisarz stanął jak głupi. Nie spodziewał się takiej odprawy.
— Nie miałem na myśli nic złego — tłumaczył się komisarz. — Bardzo mnie cieszy, że „Klawy Janek” ma tak zacną kochankę, aczkolwiek jemu samemu brak wiele do uczciwości.