— Pani wybaczy... Jeżeli chodzi o panią, nie mam cienia wątpliwości. Z oczu pani patrzy uczciwość. Ale nie wie pani, w obecnych czasach nie wiadomo, z kim się ma do czynienia. Któż by się spodziewał, że do mnie zakradną się włamywacze i wypróżnią kasę? Widocznie tak mi było sądzone...
Hrabina znów się zamyśliła. Tym razem utkwiła uporczywy wzrok w Anieli, tak że dziewczynie serce zamarło ze strachu.
„Kto wie — pomyślała Aniela — czy tu nie wpadłam... Hrabina bawi się ze mną jak kot z myszą. Wie, widać, że jestem narzeczoną Janka i dlatego poruszyła ten temat...”
Wreszcie hrabina odezwała się:
— Od jutra może pani rozpocząć pracę. Otrzyma pani sto złotych miesięcznie i pełne utrzymanie. Jeżeli będę zadowolona, podwyższę pani pensję. Teraz przedstawię pani moją córeczkę.
Hrabina zadzwoniła. Weszła pokojówka.
— Proszę wprowadzić Wieroczkę. Chcę ją zapoznać z jej nową wychowawczynią. Od jutra pani rozpoczyna u nas pracę.
W kilka minut później do salonu wpadła śliczna dziewczynka o kruczych włosach i wielkich, czarnych oczach. Spojrzała na Anielę, po czym oparłszy główkę o ramię matki, zawołała.
— Dziękuję ci, mateńko, za tak sympatyczną wychowawczynię. Wszystkie moje dotychczasowe panie wyglądały jak straszydła — roześmiała się na głos.
Przyjaźń została zawarta.