Klucznik uśmiechnął się przez wąs i odrzekł:

— Tu siedzisz za awanturę! Dopiero gdy wrócisz do swej celi, będziesz meldował, że siedzisz za kradzież.

— Tak jest, panie strażniku! — po żołniersku zameldował Klawy Janek. — Panie strażniku, melduję posłusznie, że tu siedzi „Klawy Janek” za wywołanie awantury!

— Oho! To co innego!... Doskonale! Zresztą, po co ci zadzierać z nami! Gdy będziesz się dobrze sprawował, będziesz posłuszny, zabierzemy cię także i na roboty.

Zadowolony z obrotu rzeczy, klucznik pobiegł do kancelarii więziennej z nowiną, że „Klawy” się podporządkował.

Od tej chwili Janek trzymał się odmiennej taktyki. Po odsiedzeniu siedmiu dni w karcerze był przeniesiony z powrotem do celi.

Celę, w której przebywał, utrzymywał we wzorowym porządku. Podłoga połyskiwała niby zwierciadło, a łóżko zasłane było jak w hotelu. Straż więzienna na odcinku „Klawego Janka” była zadowolona. Doszło do tego, że gdy do więzienia przybyła jakaś delegacja społeczna w celu wizytowania, zaprowadzono ją do celi „Klawego Janka”, jako wzoru czystości i porządku.

Z biegiem czasu, za dobre sprawowanie, zdjęto mu kajdany, a później otrzymał nawet prawo korzystania z czytelni więziennej. Wolne godziny wypełniał marzeniem o ucieczce i odzyskaniu Anieli.

I nastał dzień, gdy po raz pierwszy poddany był przesłuchaniu przez sędziego śledczego, który przybył specjalnie w tej sprawie na Pawiak.

— Siadajcie — rzekł sędzia śledczy.