— Poproszę o dowody osobiste — rzekł uprzejmie.
— Proszę bardzo.
Wszyscy wręczyli mu dokumenty. Portier skłonił się i wyszedł.
Dopiero teraz wybuchnęli śmiechem.
— Siadajcie! — rozkazała młoda kobieta. — Mówiłam, że można nas podsłuchać. Wszak portier w tym hotelu rozmawia po angielsku. Mam wam jeszcze coś do powiedzenia. Tylko, proszę bez nerwów. Wiecie, kogo spotkałam tu, w Poznaniu? — rzekła młoda niewiasta tajemniczym tonem.
— Kogo? — zapytali wszyscy trzej jednocześnie.
— Adolfa Krygiera!
— Krygiera? — zerwał się Antek z miejsca.
— Tak. Autentycznego Krygiera. Mieszka w Poznaniu.
— Dziś właśnie opowiadałem Morycowi o nim. Muszę się z nim zobaczyć.