— Pozostawcie bank kasiarzom poznańskim — radziła kobieta — opracowaliśmy z Krygierem lepszy plan.
— Jaki lepszy? — zapytali wszyscy trzej.
— Sto razy lepszy. Pokażę waszemu Amerykaninowi, co my, kobiety potrafimy.
— Zależy kiedy — zauważył Moryc komicznie.
— Nie tylko w tej sytuacji, którą pan ma na myśli. Widziałam wasze zachowanie się, gdy portier zapukał do drzwi.
Moryc spojrzał na nią z zainteresowaniem. Kobieta zaczynała mu się wyraźnie podobać.
— Teraz odpoczniecie! — rzekła kobieta rozkazującym tonem. — A po obiedzie pokaże wam Regina, co potrafi. Żegnam!
Z tymi słowami opuściła pokój.
Postawa Reginy wydawała się wszystkim dziwnie zagadkowa. Antek i Felek po raz pierwszy słyszeli z jej ust tak zdecydowane słowa. Była zawsze posłuszna i nigdy nie okazywała podobnej zuchwałości jak dziś.
— Nie ufam tej kobiecie — rzekł Moryc. — I z wami, i z Krygierem też nie jest jasna sprawa...