— Panie dozorco, dziś mamy zaledwie siódmego. Można przecież postradać zmysły do następnego pierwszego. Sędzia śledczy powiedział mi, że każdej chwili mogę go tu wezwać, o ile tylko postanowię przyznać się do winy.

— W takim razie opowiem o tym naczelnikowi więzienia.

Wkrótce potem na polecenie inspektora klucznik przyniósł Jankowi papier do pisania i atrament.

Janek powiódł ręką po czole, jakby tym ruchem mógł ułatwić sobie powzięcie decyzji co do dalszego postępowania. Przede wszystkim zabrał się do pisania prośby, wyczuwając instynktownie, że klucznik szpieguje go przez „wizyterkę”.

„Co pisać?” — łamał tobie Janek głowę. Wnet na jego twarzy zakwitł szelmowski uśmiech.

Napisał go następuje:

„PROŚBA

Klawego Janka, więźnia śledczego na Pawiaku.

Pełen pokory i ze złamanym sercem ośmielam się zwrócić do Pana Sędziego śledczego z następującą prośbą:

Obrzydło mi życie w separatce. Nie mogę tu dłużej wytrzymać. Postanowiłem przyznać się do wszystkich przestępstw, które są mi zarzucane. Pan Sędzia śledczy miał słuszność, gdy twierdził, że wcześniej czy później sprawiedliwość zatriumfuje.