— Ja... ja... — trząsł się lekarz z oburzenia — jestem profesorem uniwersytetu i nigdy agentem policji nie byłem.

Przez chwilę zapanowało w pokoju milczenie. Profesor wyjął z kieszeni gazetę i wręczył ją Krygierowi.

— A zatem panu wszystko jest wiadome — rzekł Krygier.

— Przypuśćmy, że tak — odparł profesor.

Krygier zatopił wzrok w gazecie, w której wydrukowano olbrzymimi literami nagłówek: „Sensacyjna ucieczka więźnia z Pawiaka”.

„Nocy dzisiejszej w tajemniczych okolicznościach nastąpiła z Pawiaka ucieczka międzynarodowego kasiarza Klawego Janka. Policja, zaalarmowana w całym kraju o tym zuchwałym wyczynie, rozpoczęła energiczny pościg za zbiegiem. Władze więzienne nie mogą wyjaśnić, jak to się mogło stać, że ucieczka więźnia nie została w porę spostrzeżona. Wraz ze złoczyńcą zginął bez wieści strażnik, który stał na parkanie.

Policja jest na tropie zbiega. Nadto podaje się do wiadomości publicznej, że wyznaczono nagrodę w wysokości tysiąca rubli za schwytanie lub przyczynienie się do ujęcia zbiega. Dla ułatwienia pościgu i ujęcia »Klawego Janka« reprodukujemy tu obok jego podobiznę”.

— Hm... Pana profesora, jak widzę, skusiła nagroda 1000 rubli?

— Czy pan wierzy w to, co pan mówi?

— Może mi pan tedy wytłumaczy przyczynę, dla której pan zainteresował się bliżej osobą chorego?