Janek otworzył szeroko oczy i zawołał słabym głosem:
— Gdzie jestem? Kto to?
— To ja jestem, ja, twoja Aniela!... — rzekła doń pieszczotliwie.
— To ty, Anielo?... Ty, najdroższa?...
— Tak... — zamknęła jego usta pocałunkiem. — Jak się czujesz, najukochańszy? — głaskała jego czuprynę.
— Jestem szczęśliwy, że znów przy mnie siedzisz...
Naraz Janek zauważył Krygiera, który ustawił się w ten sposób, by chory nie mógł go spostrzec. Janek utkwił w nim wzrok i zapytał:
— Krygier, to ty?
— Tak, przyjacielu — uścisnął jego dłoń.
— Jemu zawdzięczasz wolność — rzekła Aniela.