— Wpuścić! — padł rozkaz Krygiera.

W kilka minut po tym obecni przywitali swoją znajomą, która ostrzegła ich w hotelu przed dokonaniem planowanego włamania. Była tak ubrana i ucharakteryzowana, że czyniła wrażenie starszej o 20 lat niż w rzeczywistości. Ale wnet zrzuciła z siebie zbyteczną odzież i odświeżyła twarz.

Z kolei przybyła przystąpiła do zdania relacji z nałożonych na nią obowiązków.

— Co uczyniłaś z mentą więziennym?

— Już jest za granicami kraju. Jeszcze wczoraj znalazł się po tamtej stronie...

— Świetnie. Ile kosztowało?

— Mam jeszcze resztę.

— Co słychać w warszawskiej „gorzelni”?37

— Tam panuje popłoch. Potracili głowy. Podobnej ucieczki jeszcze nie było. Ale za to w naszym światku radość panuje niebywała. Są zachwyceni tą robotą.

Krygier wyjął z kieszeni złotą bransoletę wysadzaną brylantami i wręczając ją sprawozdawczyni, rzekł: