Polecił wezwać aspiranta Wołkowa. A gdy ten się zjawił, komisarz Żarski wyczytał z jego twarzy ślady niepokoju.

— Co się z panem dzieje?

— Nic. Jestem tylko trochę niewyspany — odparł Wołkow, siląc się na uśmiech.

— Przy czym się pan tak nadwyrężał?

— Co znaczy „przy czym”? Postanowiłem zlikwidować bandę „Klawego Janka” i muszę tego dokonać.

— Hm, bandę... Ale oni są sprytniejsi od nas. Dziś dokonali włamania do kolektury na Placu Teatralnym. I to jest ich robótka. To samo cięcie kasy.

— Już bym dawno zlikwidował tę bandę, gdyby nie...

— Gdyby nie co?

— Gdyby nie pan, panie komisarzu!

— Dlaczego to ja przeszkadzam panu?