— A gdzieżeście byli, kiedy wchodziliśmy do willi?
— W ogrodzie.
— I nie słyszeliście, jak tu gospodarujemy cztery godziny czasu?
— Głuchawy jestem.
— Aha... Głuchy... Ma słabą pamięć — rozważał komisarz Żarski — A psy kto zastrzelił?
— Ja. Tęskniły za panem swoim. Zaczęły zdradzać niepokój. Wściekały się.
— A czy pan prowadził interesy? Czy przychodzili do niego ludzie? Kobiety może?
— Mój pan najczęściej przebywał za granicą. Tu, w willi nikogo nie przyjmował.
— Ale kobiety przebywały w tej willi? — dopytywał się komisarz Żarski.
— Tylko na krótko przed wyjazdem widziałem tu dwie panie i kilku eleganckich panów.