— Wystrzelony nabój — padło kilka głosów naraz.

— Naturalnie — odparł komisarz — że jest to kula rewolwerowa. Co z was byłaby za policja, gdybyście i tego nie wiedzieli. Ale tutaj chodzi o to, z jakiego rewolweru może pochodzić ten miniaturowy nabój.

Starszy agent znów się odezwał:

— Kulka pochodzi z damskiego browninga nieznanego pochodzenia.

— Zgadłeś — uśmiechnął się komisarz. — Jak widzę, możesz się jeszcze przydać do czegoś. Wiedz zatem, że właśnie kilkoma takimi kulkami został zamordowany wasz kolega.

— Przyznam się szczerze, panie komisarzu, myślałem, że Michał został zamordowany z własnego karabinu — rzekł, rumieniąc się, starszy agent. — Najlepszym tego dowodem jest karabin, który znaleziono niedaleko zamordowanego.

— Ja także z początku tak myślałem — odparł poważnie komisarz. — Ekspertyza lekarska stwierdziła jednak co innego. Wyjęta kula pochodzi z rewolweru hrabiny, który zginął z kasy wraz z pieniędzmi.

— Więc wszystko jest jasne jak słońce — zawołał odważniejszy z agentów.

— Właśnie! — uśmiechnął się komisarz. — A jednak...

Obecni spojrzeli pytająco na komisarza, który szybko zapisał coś w notatniku. Raptem zerwał się energicznie z fotela, uderzając pięścią w stół.