Na odchodne rzucił pod adresem Anieli:

— Dość mam tego wodzenia za nos! Ja cię jeszcze nauczę!

Krygier ukrył zadowolenie z powodu obrotu sprawy. Szedł obok Janka milczący, jakby świadomie nie chciał przerwać milczenia, które zapanowało między nimi na ulicy. Janek pierwszy odezwał się:

— Przeszkodziłeś mi! Nigdy ci tego nie zapomnę! Gdyby nie ty...

Naraz Janek przystanął na chodniku i rzekł:

— Muszę do niej wrócić.

— Co? Już trapią cię wyrzuty sumienia?

Janek nie odpowiedział.

— Słuchaj, Janku! Od wielu dni nadaremnie cię poszukuję, wreszcie teraz mam okazję powiedzenia ci, co o tym sądzę. Wybij sobie z głowy tę dziewczynę. Ona nie jest dla ciebie. Najlepszy dowód, że po dziś dzień jeszcze nie jest twoją...

— To moja wina... — mruknął Janek.