— Znam dobrze ojca pani. Serce mnie boli, że córka „swego” człowieka będzie skrzywdzona przez jednego z ludzi nocy. To, co miało miejsce przed pół godziną między wami wystarczy, aby pani zerwała z Jankiem i wróciła do ojca.

Aniela zawstydzona zwiesza głowę:

— Oho, już nie pozostanę z nim nigdy w cztery oczy. Mężczyźni są jak dzikie zwierzęta...

— Jeszcze pani młoda. I czeka ją nie jeden podstęp. Tak urocza kobieta, jak pani, musi się zawsze mieć na baczności. Na piękną kobietę wszędzie zastawiają sieci. Niekoniecznie tylko w świecie podziemnym. Nawet gdyby mu się udało stąd zwiać i osiedlić się z panią za granicą, czyż tam brak zdolnych detektywów i więzień? On wszędzie będzie tym, kim jest. Za granicą, zresztą, nie brak kas ogniotrwałych.

Aniela nie dała się zbić z tropu. Wzrastało w niej przekonanie, że Krygier przybył tu, by ją rozłączyć z Jankiem.

— Pan chce go zohydzić w moich oczach. Zależy panu, bym zwróciła Jankowi wolność. Chce go pan eksploatować do swoich złodziejskich celów. Oho, zdążyłam już pana przejrzeć. Pan jest człowiekiem bez serca. Kroczy pan po trupach. Janek dostał się w pańskie sieci.

— Przesada. Jesteśmy obaj ofiarami sieci, nastawionych na nas przez społeczeństwo. Już nikt i nic nas nic zmieni. Pani jest obce uczucie zemsty, którym społeczeństwo przepoiło nasze serca potępionych. I nie pomoże nawet takie uczucie, które rodzi miłość. Janek pójdzie po linii zakreślonej mu przez życie. Nawet miłość pani na nic się tu nie zda.

— Nie, nie, nie! Kocham, go i wyciągnę go z tej matni! Nie pozwolę na to, by gnił w więzieniu!

— Egzaltacja!... — ironizował Krygier. — Pani żyje w wielkim błędzie. Jest pani zbyt młoda i niedoświadczona, aby wszystko ogarnąć. Pierwsza lepsza kobieta, która tylko potrafi pobudzić jego pożądliwość, może sprawić, by Janek zdradził panią przy pierwszej nadarzającej się okazji. Tacy już jesteśmy, mężczyźni.

— Pan mnie nie przekona. On jest inny. Co Janek robił przedtem, mnie nie obchodzi, ale od czasu, gdy mnie pokochał...