— W takim razie szkoda moich słów. Chciałem pani otworzyć oczy, ale, skoro tak, może i lepiej, że pani będzie nadal zaślepiona...

— Ale niech pan od razu mówi, bez tych wstępów i usprawiedliwień! — podniecała się Aniela.

— Jestem w życiu pedantem i pragnę wszystko mieć w idealnym porządku. Jeżeli pani chce, bym jej wszystko opowiedział, proszę przedtem napisać do mego notesika następujące słowa:

„Ja, niżej podpisana, Aniela, córka Staśka »Lipy« zobowiązuję się nigdy nie zdradzić nazwiska osoby, która dla mego dobra zdemaskowała Janka”.

Aniela, która była już kłębkiem nerwów, spełniła życzenie Krygiera, byle dowiedzieć się czym prędzej prawdy o Janku.

— Twój Janek — rzekł teraz Krygier poufnym tonem — zdradza cię z inną!

— Co?...

— Niestety, to prawda.

Aniela była bliska obłędu. Chciała krzyczeć, płakać, tłuc głową o ścianę. Ale naraz uprzytomniła sobie, że Krygier stara się za wszelką cenę ich rozłączyć. W przystępie szału, schwyciła go za klapy i zawołała:

— Podły! Tyranie! Precz stąd!...