Rozdział XXV

Krygier osiągnął swój cel. Janek był mu całkowicie posłuszny. Po wsypie u Reginy zrezygnował z Anieli. Szukał zapomnienia w kieliszku. Zaczął pić. Teraz Janek naglił z robotą.

Gdy o tym wypadku dowiedział się Moryc, zacierał ręce z zadowolenia. Radowała go myśl, że Aniela zerwała z Jankiem. Dawało mu to nadzieję pozyskania względów Anieli. Był przekonany, że teraz wybiła „jego” godzina...

I tak każdy z członków bandy Krygiera skrobał sobie rzepkę... A razem zgodnie pracowali nad ograbieniem skarbca, który znajdował się w podziemiach wyróżniającego się solidną budową domu w Śródmieściu. Był to dom należący do jednego ze znanych bankierów międzynarodowych, który zbudował wybitny architekt. Jeden z najzdolniejszych inżynierów-konstruktorów wybudował w podziemiach ze stali i betonu skarbiec, w którym bogaci ludzie wynajmowali safesy dla przechowania kosztowności i większych sum. Skarbiec ten cieszył się najlepszą opinią u ludzi z bogatych sfer. Wiedziano, że ten skarbiec jest zupełnie pewny i że żaden włamywacz nie będzie w stanie pokonać trudności, jakie nastręczyłaby chęć dostania się doń.

Krygier nie zważał nawet na to, że wielokrotne próby zamachu na ten skarbiec, podejmowane przez najśmielszych rozpruwaczy, nie powiodły się. Krygier miał swój system. Szedł z duchem czasu. Konstruktorzy ulepszyli skarbce, a on ulepszył narzędzia do ich rozpruwania. Wychodził z założenia, że nie ma takiej rzeczy zbudowanej przez człowieka, której inny człowiek nie byłby w stanie zepsuć. Kierując się tą zasadą, postanowił dobrać się do skarbca, którego safesy miały być wypełnione złotem, brylantami, perłami i innymi kosztownościami.

I nastąpiła decydująca chwila. Po północy uczestnicy tej wyprawy sunęli jeden za drugim, niby zaklęte duchy, ciemnym tunelem podziemnym, który biegł od dobrze zainstalowanego garażu. Raz po raz odkręcali kontakt, by oświetlić na kilka chwil drogę.

Janek posuwał się za Krygierem automatycznie, nie rozmyślając nad tym, dokąd i po co odbywają ten pochód w podziemnym tunelu. I teraz posuwając się pochylony w wilgotnym tunelu, przypomniał sobie, jak Aniela wyglądała, jaka pogarda biła z jej twarzy, gdy przekonała się w mieszkaniu Reginy o tym, do czego jest zdolny... Janek czuł teraz do siebie odrazę. Z takimi myślami Janek posuwał się posłuszny krok w krok za Krygierem.

Za nimi szedł Moryc zgięty we dwoje. W myśli obliczał, jaki będzie połów i ile przypadnie mu w udziale. Nawet w takich chwilach był businessmanem...

Antek i Felek, jako ich pomocnicy, wlekli za sobą na sznurze walizki z narzędziami.

Pochód tej szóstki podziemnym tunelem, urządzonym na wzór korytarzy w kopalniach węgla, wywierał niesamowite wrażenie. Raz po raz gasili za sobą światło, przekręcając kontakty, licznie przymocowane do ścian. W tunelu panowała cisza grobowa. Tylko od czasu do czasu rozbrzmiewało tu echo przejeżdżającego tramwaju nocnego. Wówczas mieli wrażenie, jakby tramwaj toczył się po ich głowach.