Janek milczał.

Aniela zerwała się z miejsca, chwytając go za ramię.

— Czemu milczysz? — krzyknęła z rozpaczą. W oczach jej zabłysły ogniki obłędu.

— Co tu dużo gadać. On milczy, więc ja ci powiem. Janek jest zawodowym złodziejem, królem kasiarzy. Najgorsze jest to, że policja poszukuje go za stare grzechy. W Argentynie zamordował rywala. Powiedz teraz, czy chcesz zostać jego żoną?

— Dosyć! — krzyknęła Aniela, chcąc wybiec z pokoju.

Lipa zastąpił jej drogę.

— Tu zostań! Powiedz teraz, czy kochasz go jeszcze? Jeżeli tak, natychmiast udzielam wam swego błogosławieństwa.

Aniela przystąpiła do Janka.

— Więc masz krew ludzką na sumieniu? — zapytała.

— Nie pamiętam.