Powiększył się hałas, gdy jeden z subiektów zawołał na głos:
— Sztuka drogiego jedwabiu zginęła.
— Złodziej musi tu być! — krzyczał brodaty kupiec.
— Pozamykać drzwi! — rozkazał szef.
Okradziony kupiec znów uprzytomnił sobie, co zaszło, i powtórzył rozpaczliwie:
— Mój cały majątek! — Po czym znów zemdlał.
— I mnie okradli! — krzyknął piskliwym głosem drugi kupiec. — Jestem zgubiony.
— I mnie! — zawołał trzeci.
Szef ściskał nerwowo słuchawkę i telefonował po policję. Rozkazał też, by nikogo nie wpuszczać ani wypuszczać z interesu, póki nie przybędzie policja.
— Tu na podłodze leży jedwab! — krzyknął jeden z kupców.