— Złodziej podrzucił! — dodał drugi.
— Jest między nami! — alarmował subiekt. — Szukałem przedtem i nie było.
— Kim może być ten złodziej? — zapytywali się jeden drugiego, mierząc się nawzajem podejrzliwymi spojrzeniami.
Żaden z obecnych nie wyglądał jednak na złodzieja, przeważnie byli to ludzie o przyzwoitych twarzach.
Przybyła policja. Komisarz, jeszcze na progu będąc, zapytał, kto jest właścicielem firmy.
Szef firmy spokojnie wyłożył w krótkich słowach, co zaszło.
Teraz komisarz zwrócił się do okradzionych, wypytując dokładnie o szczegóły dotyczące kradzieży, otrzymywał jednak nic niemówiące odpowiedzi.
— Dużo pieniędzy zginęło? — zapytał.
— Przeszło pięć tysięcy rubli — odparł pierwszy.
— Niczego sobie — mruknął pod nosem komisarz i zwrócił się do drugiego: — A panu ile?