— Wszystko, panie komisarzu. Zrujnowali mnie złodzieje.
— Mnie skradziono weksle, panie komisarzu — wyrzucił z zadowoleniem trzeci okradziony. — Do pieniędzy się na szczęście nie dobrali.
Komisarz oglądał kieszenie, fachowo podcięte żyletką.
— Tak! Jedna ręka „reperowała” wszystkie trzy kieszenie — zawołał komisarz głosem rzeczoznawcy. — Proszę mi powiedzieć, czy jesteście pewni, panowie, że przychodząc do sklepu, mieliście jeszcze portfele przy sobie?
— Tak! — odparli wszyscy naraz.
— Czy nie zauważyliście obcych ludzi wywołujących ścisk wśród was?
— Jeden Bóg to wie — odparł jeden z kupców.
Komisarz uśmiechnął się zagadkowo, zwracając się następnie do szefa firmy.
— Czy pan może mi powiedzieć, którego z tych kupców zna pan osobiście?
— Owszem, wielu z nich znam.