— W ostatnich czasach — mówił dalej komisarz — namnożyło się w Warszawie podejrzanej arystokracji. Diabli wiedzą, kto im nadał te różne hrabiowskie tytuły. Byle szarlatan każe się mianować tytułem arystokratycznym.
— Racja, panie komisarzu — przytaknął Wołkow z uszanowaniem.
Dłuższą chwilę kroczyli jeden obok drugiego, każdy zajęty myślami. Wołkow był dumny, że komisarz Żarski pyta o jego zdanie.
— Powiedz no, Wołkow. — Zwolnił kroku komisarz. — Kto twoim zdaniem mógł zamordować stójkowego?
Wołkow uśmiechnął się i odparł prędko:
— Uważam, że zatrzymany złodziej zastrzelił go.
— Prawdopodobnie — odparł komisarz w zamyśleniu. — Więc twoim zdaniem złodziej zabrał karabin. Czy tak?
— Naturalnie, że tak.
— Więc po co strzelał z damskiego rewolweru, mając do dyspozycji karabin?
— Złodziejski trik, panie komisarzu.